Przejdź do głównej zawartości

1% podatku dla Tyny - pomóż postawić kolejne kroki.

Siema!
Moi Drodzy - zapewne wielu z Was zeznanie podatkowe ma już za sobą, jak również wielu z Was w swoim otoczeniu ma osoby potrzebujące, jednak jest też sporo osób które nie mają celu na który chcieliby przekazać 1% swojego podatku, a są jeszcze przed rozliczeniem - kieruje się do Was z prośbą o pomoc dla Martyny - Jej walka potrwa tak długo jak tylko będziemy mieć na to środki, bo niestety świadomie prowadzona rehabilitacja pod okiem specjalistów to spory koszt, a do tego dochodzą jeszcze leki których jak wiecie Martyna nie bierze mało.
Przekazanie 1% podatku kompletnie nic nie kosztuje, a żadne dane osobowe nie są ujawniane przez urząd skarbowy przekazując jedynie informacje który urząd ile uzbierał.
Kieruje się więc do Was z prośbą o wsparcie i pomoc w tegorocznej zbiórce 1% - gdyby był ktoś zainteresowany mam jeszcze sporo ulotek które mogę przekazać do dystrybucji.
Prześlij wiadomość rodzinie, znajomym, udostępnij na facebooku dodając jakiś komentarz zachęcający znajomych - pokażmy Tynie, ilu nas jest - a my obiecujemy, że zebrane środki zostaną wykorzystane na maxa podczas rehabilitacji  ツ
Jeszcze raz dziękuję Wam za wsparcie okazane w ubiegłorocznej zbiórce - to dzięki tym środkom Tyna miała możliwość spędzić zimę w krakowskich gabinetach rehabilitacji, a rezultaty widać gołym okiem  ツ


NUMER KRS : 0000186434
CEL SZCZEGÓŁOWY : 212/D Martyna Dziadura
Pomóżmy postawić kolejne kroki  ツ

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cuda się zdarzają 👶 !!!

Siema! Święta, czas rodzinnych spotkań, życzeń i magicznej atmosfery w tym roku jest dla nas czasem jeszcze bardziej wyjątkowym... Od początku choroby lekarze mając do czynienia z młodą parą podkreślali na każdym możliwym momencie, że ciąża przy takim spustoszeniu organizmu i tak zaawansowanej chorobie jest rzeczą niemożliwą, że niestety, ale coś co jest największym marzeniem Tyny czyli rodzicielstwo się nie spełni, a daleko idące marzenia o dzieciach zostaną jedynie w sferze marzeń...badania prowadzone w kierunku tak tocznia jak i zespołu antyfosfolipidowego nie dawały też w sumie większych nadziei, a jednak...ten świąteczny, magiczny czas zaowocował i u nas - więc oficjalnie mogę powiedzieć - T Y N A  J E S T  W  C I Ą Ż Y !!!
Po tych słowach cokolwiek bym napisał okaże się banałem, będzie zbędne, ale pamiętajcie - NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJCIE, nawet gdy droga do realizacji marzeń jest bardzo daleka i kręta to pamiętajcie, że co by się nie działo - nie poddawajcie się i bądźcie silni..…

Choroba a wygląd...

Siema!
Ostatnio wrzuciłem na fanpage zdjęcie Martyny na którym widać było jak mocno przybrała na wadze przez sterydy w pierwszych miesiącach stosowania, w momentach gdy dawka na porządku dziennym wynosiła 80-100 mg (teraz ich dawka waha się w granicach 8-10 mg)... Zdjęcie z pewnością wielu z Was wprawiło w osłupienie i własnie dlatego chciałbym teraz w tym poście pochylić się nad tym aspektem. Cóż - toczeń sam w sobie z pewnością zmienia wygląd kobiety - zmiany skórne są na tyle wyraźne, że motyl motyla praktycznie zawsze pozna (charakterystyczny rumień na twarzy przypominający motyla). Jednak u Tyny zmiana w wyglądzie na początku nie była wywołana zmianami skórnymi, a konsekwencją przyjmowania olbrzymich dawek sterydów.  W ciągu zaledwie niespełna miesiąca przytyła ponad 15 kilogramów przez co nie czuła się najlepiej, nie tylko przez wygląd, ale i fizycznie gdy przyszło nosić o kilkanaście kilogramów więcej w momencie gdy organizm jest osłabiony... Poniżej prezentuje zdjęcie jak Mart…

Niestety...

Siema...
Od dwóch dni zabieram się do napisania tego posta, niestety co chciałem się "spiąć" i napisać nie udało się, wyłączałem kartę z nowym postem...dziś jednak usiadłem, zebrałem myśli i piszę...
Tydzień temu mieliśmy wizytę u prowadzącego ciąże ginekologa na którą mieliśmy się zgłosić z pełną historią badań wykonanych między wizytami celem ustalenia dalszego leczenia - czy będzie to wymagane w środowisku klinicznym czyli na oddziale aż po rozwiązanie czy też wystarczy w trybie ambulatoryjnym...i tu wspaniała wiadomość - wyniki wzorowe, wystarczy prowadzić ciąże ambulatoryjnie kontrolując ją poza środowiskiem klinicznym ツ
Pozostało już tylko zrobienie rutynowego badania USG i tu kończy się trwająca od dwóch miesięcy idylla...nie wykryto akcji serca, fasolka nie pulsowała jak podczas wcześniejszych badań...lekarz sam nie dowierzał szukając z uporem maniaka akcji serduszka, jednak mimo usilnych prób...bez rezultatu opuścił wzrok oznajmiając coś co po długie lata będzie obij…