Przejdź do głównej zawartości

Aktywny weekend "urodzinowy" ツ

Siema!
Niedzielny wieczór, czyli czas podsumować weekend, a ten był bardzo aktywny ツ 

Rok temu na Martyny urodziny zrobiliśmy sobie tournée po województwie lubelskim, w tym rokunie moglem być z Tyną w dniu urodzin dlatego jedyne co dostała ode mnie w tym dniu to bukiet kwiatów dostarczony przez kuriera, ale za to weekend miał być nasz!
Zwiedzaliśmy bliskie zakątki Krakowa, czyli Tyniec oraz Ojcowski Park Narodowy znajdujący się raptem 30 kilometrów od naszego mieszkania - warto było!

Wczoraj po ćwiczeniach nie mieliśmy za dużo czasu tym bardziej, że pogoda miała swoje humory, za to dziś ta nie stała na przeszkodzie - wstaliśmy rano by zwiedzić jak najwięcej - pojechaliśmy kolejno do zamku w Pieskowej Skale obok którego stoi ta sławna Maczuga Herkulesa o której tyle słyszeliśmy na lekcjach geografii w czasach szkoły podstawowej  ツ 
(Pieskowa Skała - Maczuga Herkulesa...)
(...i Zamek w Pieskowej Skale)
Jak widać pogoda dopisywała więc był to dopiero początek wędrówki, a ta na dobre rozpoczęła się w części właściwej Ojcowskiego Parku Narodowego, czyli jak sama nazwa wskazuje...w Ojcowie - ruiny zamku już nie robiły takiego wrażenia jak ten w Pieskowej Skale, jednak mimo kiepskiego startu zwiedzania Ojcowa przeszliśmy do częsci właściwej, a tą był "spacer" do Jaskini Łokietka. Dlaczego "spacer" w cudzysłowie ? Otóz dlatego, że ten ciągnął się łącznie na dystansie około 6 kilometrów przez środek lasu prowadząc do jaskini caaały czas pod stromą górę - była to naprawdę dobra rozgrzewka przed zdobywaniem szczytu o którym kiedyś pisałem  ツ 
Reakcja Martyny na informacje, że jaskinia jest tam na górze  ツ
Gdy już dotarliśmy do jaskini trud trasy został wynagrodzony - świetne miejsce gdzie przez cały rok  czy to -30*C czy też tyle samo na plusie panuje jedna temperatura... +7,5*C, a to po długim i męczącym spacerze było baaardzo orzeźwiające  ツ
Jaskinia Łokietka
Po całodniowej tułaczce w końcu wróciliśmy do Krakowa, ooooj czuje, że jutro będą nam nogi bezlitośnie przypominać o tej wycieczce  ツ
JA - CHCĘ - DO - AUTA !
Od jutra kolejny tydzień ciężkiej pracy z mocnym akcentem już jutro - 3 godziny ćwiczeń z niewielkimi przerwami.
Relacje kończę zdjęciami z wczoraj, czyli jak na rebusie :
Tyniec  ツ



Komentarze

  1. Jak lubicie tak spędzać czas, koniecznie musicie wybrać się nad Pilicę!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Cuda się zdarzają 👶 !!!

Siema! Święta, czas rodzinnych spotkań, życzeń i magicznej atmosfery w tym roku jest dla nas czasem jeszcze bardziej wyjątkowym... Od początku choroby lekarze mając do czynienia z młodą parą podkreślali na każdym możliwym momencie, że ciąża przy takim spustoszeniu organizmu i tak zaawansowanej chorobie jest rzeczą niemożliwą, że niestety, ale coś co jest największym marzeniem Tyny czyli rodzicielstwo się nie spełni, a daleko idące marzenia o dzieciach zostaną jedynie w sferze marzeń...badania prowadzone w kierunku tak tocznia jak i zespołu antyfosfolipidowego nie dawały też w sumie większych nadziei, a jednak...ten świąteczny, magiczny czas zaowocował i u nas - więc oficjalnie mogę powiedzieć - T Y N A  J E S T  W  C I Ą Ż Y !!!
Po tych słowach cokolwiek bym napisał okaże się banałem, będzie zbędne, ale pamiętajcie - NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJCIE, nawet gdy droga do realizacji marzeń jest bardzo daleka i kręta to pamiętajcie, że co by się nie działo - nie poddawajcie się i bądźcie silni..…

Choroba a wygląd...

Siema!
Ostatnio wrzuciłem na fanpage zdjęcie Martyny na którym widać było jak mocno przybrała na wadze przez sterydy w pierwszych miesiącach stosowania, w momentach gdy dawka na porządku dziennym wynosiła 80-100 mg (teraz ich dawka waha się w granicach 8-10 mg)... Zdjęcie z pewnością wielu z Was wprawiło w osłupienie i własnie dlatego chciałbym teraz w tym poście pochylić się nad tym aspektem. Cóż - toczeń sam w sobie z pewnością zmienia wygląd kobiety - zmiany skórne są na tyle wyraźne, że motyl motyla praktycznie zawsze pozna (charakterystyczny rumień na twarzy przypominający motyla). Jednak u Tyny zmiana w wyglądzie na początku nie była wywołana zmianami skórnymi, a konsekwencją przyjmowania olbrzymich dawek sterydów.  W ciągu zaledwie niespełna miesiąca przytyła ponad 15 kilogramów przez co nie czuła się najlepiej, nie tylko przez wygląd, ale i fizycznie gdy przyszło nosić o kilkanaście kilogramów więcej w momencie gdy organizm jest osłabiony... Poniżej prezentuje zdjęcie jak Mart…

Niestety...

Siema...
Od dwóch dni zabieram się do napisania tego posta, niestety co chciałem się "spiąć" i napisać nie udało się, wyłączałem kartę z nowym postem...dziś jednak usiadłem, zebrałem myśli i piszę...
Tydzień temu mieliśmy wizytę u prowadzącego ciąże ginekologa na którą mieliśmy się zgłosić z pełną historią badań wykonanych między wizytami celem ustalenia dalszego leczenia - czy będzie to wymagane w środowisku klinicznym czyli na oddziale aż po rozwiązanie czy też wystarczy w trybie ambulatoryjnym...i tu wspaniała wiadomość - wyniki wzorowe, wystarczy prowadzić ciąże ambulatoryjnie kontrolując ją poza środowiskiem klinicznym ツ
Pozostało już tylko zrobienie rutynowego badania USG i tu kończy się trwająca od dwóch miesięcy idylla...nie wykryto akcji serca, fasolka nie pulsowała jak podczas wcześniejszych badań...lekarz sam nie dowierzał szukając z uporem maniaka akcji serduszka, jednak mimo usilnych prób...bez rezultatu opuścił wzrok oznajmiając coś co po długie lata będzie obij…