Przejdź do głównej zawartości

XXXIV Młodzieżowe Mistrzostwa Polski za nami - dziękujemy organizatorom ! ! !


Siema!
W ostatnich dniach znów odczuwam ten deficyt godzin w dobie potwierdzając tezę, że ta winna mieć 48 godzin - tu zapoznanie się z zasadami działania fanpage "Nigdy się nie poddawaj", tu Młodzieżowe Mistrzostwa Polski w warcabach 100-polowych w Horyńcu na których zbierano pieniążki na leczenie i rehabilitacje Tyny...i tu  następuje koniec wyliczanki - własnie na tym drugim chciałbym się skupić, gdyż jestem pod wielkim wrażeniem tego wydarzenia, ale od początku...
W dniach 6-10.04 w Horyńcu-Zdroju odbywały się ww. mistrzostwa, które miały wyłonić reprezentantów naszego kraju na arenie międzynarodowej - ciesze się, że takie wydarzenie miało miejsce w naszym powiecie, i choć o tym, że Podkarpacki Związek Warcabowy pamięta o swojej byłej reprezentantce Martynie i wychodzi z inicjatywą zbiórki pieniędzy podczas trwania Mistrzostw już pisałem to chcę kolejny raz o tym wspomnieć, gdyż ta postawa mocno nakręca do działania!
Organizując zbiórkę organizatorzy uzbierali 613,64 zł na leczenie i rehabilitacje Martyny co biorąc pod uwagę fakt, iż puszki po prostu stały przy stolikach sędziów jest bardzo dobrym wynikiem. Dziękuję wszystkim darczyńcom! Grosz do grosza - te słowa wydają się mocno pompatyczne, ale uwierzcie - to naprawdę działa ツ
Cóż, nie ma słów którymi mógłbym wyrazić wdzięczność dla Organizatorów - dziś na ręce Prezesa Podkarpackiego Okręgowego Związku Warcabowego złożyłem podziękowania w formie dyplomu, jednak to wciąż za mało dlatego też kieruje podziękowania z poziomu bloga :
W imieniu swoim jak również mojej narzeczonej Martyny, pragnę złożyć serdeczne podziękowania dla Organizatorów tych wspaniałych mistrzostw, a w szczególności dla Pana Prezesa Podkarpackiego Okręgowego Związku Warcabowego - Jana Artymowicza oraz Pana Prezesa drużyny gospodarzy turnieju - LKS Unia Horyniec Jerzego Zaborniaka.
Wydarzenie to zapadnie mi z pewnością na długo w pamięci gdyż przy okazji mistrzostw miałem okazję poznać wielu wspaniałych ludzi, których łączy przede wszystkim jeden wspólny mianownik, a tym jest - pasja.
To wspaniałe uczucie widzieć tak liczną grupę młodych ludzi, którzy zaszczepieni chęcią do gry przez swoich trenerów oddają swoje serce na planszy.
Wielki ukłon w stronę trenerów, gdyż to dzięki własnie ich ciężkiej pracy ta młodzież ma możliwość zrzeszać się w klubach i jeździć na Mistrzostwa rangi krajowej walcząc o dalsze kwalifikacje.
Dziękuję serdecznie za pamieć o mojej Narzeczonej Martynie, byłej już niestety zawodniczce Czarnych Oleszyce na którą to przez cały czas trwania mistrzostw zbierane były pieniądze potrzebne na leczenie i rehabilitacje.
Dziękuję wszystkim Darczyńcom, którzy dołożyli swoją cegiełkę do puszki.
Wszelkie środki zostaną przekazane na Fundacje której to podopieczną jest Martyna, a ta dzięki zebranej kwocie umożliwi Narzeczonej dalsze kosztowne leczenie i rehabilitacje.
Zarażony tą pozytywną energią od Organizatorów, trenerów i uczestników na koniec chciałbym powiedzieć jedno - mam nadzieję, że moje dziecko będzie miało okazje grać w przyszłości w warcaby 100-polowe!
DZIĘKUJĘ!
Poniżej prezentuje kilka zdjęć wykonanych podczas Mistrzostw, zainteresowanych zaś odsyłam do strony : Oficjalnej strony mistrzostw.








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cuda się zdarzają 👶 !!!

Siema! Święta, czas rodzinnych spotkań, życzeń i magicznej atmosfery w tym roku jest dla nas czasem jeszcze bardziej wyjątkowym... Od początku choroby lekarze mając do czynienia z młodą parą podkreślali na każdym możliwym momencie, że ciąża przy takim spustoszeniu organizmu i tak zaawansowanej chorobie jest rzeczą niemożliwą, że niestety, ale coś co jest największym marzeniem Tyny czyli rodzicielstwo się nie spełni, a daleko idące marzenia o dzieciach zostaną jedynie w sferze marzeń...badania prowadzone w kierunku tak tocznia jak i zespołu antyfosfolipidowego nie dawały też w sumie większych nadziei, a jednak...ten świąteczny, magiczny czas zaowocował i u nas - więc oficjalnie mogę powiedzieć - T Y N A  J E S T  W  C I Ą Ż Y !!!
Po tych słowach cokolwiek bym napisał okaże się banałem, będzie zbędne, ale pamiętajcie - NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJCIE, nawet gdy droga do realizacji marzeń jest bardzo daleka i kręta to pamiętajcie, że co by się nie działo - nie poddawajcie się i bądźcie silni..…

Choroba a wygląd...

Siema!
Ostatnio wrzuciłem na fanpage zdjęcie Martyny na którym widać było jak mocno przybrała na wadze przez sterydy w pierwszych miesiącach stosowania, w momentach gdy dawka na porządku dziennym wynosiła 80-100 mg (teraz ich dawka waha się w granicach 8-10 mg)... Zdjęcie z pewnością wielu z Was wprawiło w osłupienie i własnie dlatego chciałbym teraz w tym poście pochylić się nad tym aspektem. Cóż - toczeń sam w sobie z pewnością zmienia wygląd kobiety - zmiany skórne są na tyle wyraźne, że motyl motyla praktycznie zawsze pozna (charakterystyczny rumień na twarzy przypominający motyla). Jednak u Tyny zmiana w wyglądzie na początku nie była wywołana zmianami skórnymi, a konsekwencją przyjmowania olbrzymich dawek sterydów.  W ciągu zaledwie niespełna miesiąca przytyła ponad 15 kilogramów przez co nie czuła się najlepiej, nie tylko przez wygląd, ale i fizycznie gdy przyszło nosić o kilkanaście kilogramów więcej w momencie gdy organizm jest osłabiony... Poniżej prezentuje zdjęcie jak Mart…

Niestety...

Siema...
Od dwóch dni zabieram się do napisania tego posta, niestety co chciałem się "spiąć" i napisać nie udało się, wyłączałem kartę z nowym postem...dziś jednak usiadłem, zebrałem myśli i piszę...
Tydzień temu mieliśmy wizytę u prowadzącego ciąże ginekologa na którą mieliśmy się zgłosić z pełną historią badań wykonanych między wizytami celem ustalenia dalszego leczenia - czy będzie to wymagane w środowisku klinicznym czyli na oddziale aż po rozwiązanie czy też wystarczy w trybie ambulatoryjnym...i tu wspaniała wiadomość - wyniki wzorowe, wystarczy prowadzić ciąże ambulatoryjnie kontrolując ją poza środowiskiem klinicznym ツ
Pozostało już tylko zrobienie rutynowego badania USG i tu kończy się trwająca od dwóch miesięcy idylla...nie wykryto akcji serca, fasolka nie pulsowała jak podczas wcześniejszych badań...lekarz sam nie dowierzał szukając z uporem maniaka akcji serduszka, jednak mimo usilnych prób...bez rezultatu opuścił wzrok oznajmiając coś co po długie lata będzie obij…