Przejdź do głównej zawartości

Gastroskopia - wyniki... ツ


Siema!
Już po wszystkim - gastroskopia za nami.
Wiem, że wiele z Was czekało, a ja się ociągałem z tym wpisem dlatego pędzę z doniesieniami po gastroskopii.
Co tu dużo mówić - do najprzyjemniejszych badań to to nie należy, na szczęście lekarz pozwolił mi być praktycznie przez cały czas przy Tynie wypraszając mnie jedynie na "gwóźdź programu" zapraszając mnie do sali oczekujących. Stres w oczach Martyny aż mnie przyprawiał o dreszcze, ale jest dzielna - dała rade i zabieg zakończył się powodzeniem ツ
Na szczęście wyniki gastroskopii są dobre! Widać wyraźny reflux jednak to jest całkowicie normalne przy takich ilościach tabletek, ale co najwazniejsze - nie ma żadnych poważniejszych zmian, a test na helicobacter wykonany na podstawie wycinku z błony śluzowej żołądka dał wynik negatywny ツ!

Póki co odpuścimy ten temat chudnięcia Martyny - gastroskopia nic nie wykazała, test wyszedł ujemnie, apetyt w miarę powrócił. Zrobimy do tego dodatkowo dwutygodniową terapię Nutridrinkami stosowanymi w terapii osób mających problemy z jedzeniem (choroby przewlekłe, pacjenci onkologiczni), sprawdzimy jakie będą rezultaty...na wadze ツ

Nie najlepszą wiadomością może być to, że coś dziś bierze choroba Martynę, ale już leży pod kołderką popijając gorącą herbatkę, oby do rana było lepiej bo po czterodniowej przerwie w ćwiczeniach czas wracać na ring!

Dzisiaj Martyna ma imieniny - czego chcielibyście Jej życzyć ?

Ja od siebie publicznie napisze jedynie - Słoneczko, zdrówka - jak będzie zdrówko to całą resztę sobie wywalczymy!
P.S. Kocham Cię 💗

Komentarze

  1. Dużo zdrowia! Bardzo dużo! i mnóstwo siły!

    OdpowiedzUsuń
  2. Duźo zdrowia , wytrwałości i apetytu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niekończącej się miłości ! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo zdrówka,najmniej stresu,siły i do przodu Martyna����

    OdpowiedzUsuń
  5. Też musze się własnie udać na gastroskopie. jestem zapisany tutaj https://cmp.med.pl/zakres-uslug/poradnia-endoskopowa/ i mam nadzieję, że wszystko wyjdzie ok. Juz niedługo termin, węc trzymajcie kciuki!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Cuda się zdarzają 👶 !!!

Siema! Święta, czas rodzinnych spotkań, życzeń i magicznej atmosfery w tym roku jest dla nas czasem jeszcze bardziej wyjątkowym... Od początku choroby lekarze mając do czynienia z młodą parą podkreślali na każdym możliwym momencie, że ciąża przy takim spustoszeniu organizmu i tak zaawansowanej chorobie jest rzeczą niemożliwą, że niestety, ale coś co jest największym marzeniem Tyny czyli rodzicielstwo się nie spełni, a daleko idące marzenia o dzieciach zostaną jedynie w sferze marzeń...badania prowadzone w kierunku tak tocznia jak i zespołu antyfosfolipidowego nie dawały też w sumie większych nadziei, a jednak...ten świąteczny, magiczny czas zaowocował i u nas - więc oficjalnie mogę powiedzieć - T Y N A  J E S T  W  C I Ą Ż Y !!!
Po tych słowach cokolwiek bym napisał okaże się banałem, będzie zbędne, ale pamiętajcie - NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJCIE, nawet gdy droga do realizacji marzeń jest bardzo daleka i kręta to pamiętajcie, że co by się nie działo - nie poddawajcie się i bądźcie silni..…

Choroba a wygląd...

Siema!
Ostatnio wrzuciłem na fanpage zdjęcie Martyny na którym widać było jak mocno przybrała na wadze przez sterydy w pierwszych miesiącach stosowania, w momentach gdy dawka na porządku dziennym wynosiła 80-100 mg (teraz ich dawka waha się w granicach 8-10 mg)... Zdjęcie z pewnością wielu z Was wprawiło w osłupienie i własnie dlatego chciałbym teraz w tym poście pochylić się nad tym aspektem. Cóż - toczeń sam w sobie z pewnością zmienia wygląd kobiety - zmiany skórne są na tyle wyraźne, że motyl motyla praktycznie zawsze pozna (charakterystyczny rumień na twarzy przypominający motyla). Jednak u Tyny zmiana w wyglądzie na początku nie była wywołana zmianami skórnymi, a konsekwencją przyjmowania olbrzymich dawek sterydów.  W ciągu zaledwie niespełna miesiąca przytyła ponad 15 kilogramów przez co nie czuła się najlepiej, nie tylko przez wygląd, ale i fizycznie gdy przyszło nosić o kilkanaście kilogramów więcej w momencie gdy organizm jest osłabiony... Poniżej prezentuje zdjęcie jak Mart…

Niestety...

Siema...
Od dwóch dni zabieram się do napisania tego posta, niestety co chciałem się "spiąć" i napisać nie udało się, wyłączałem kartę z nowym postem...dziś jednak usiadłem, zebrałem myśli i piszę...
Tydzień temu mieliśmy wizytę u prowadzącego ciąże ginekologa na którą mieliśmy się zgłosić z pełną historią badań wykonanych między wizytami celem ustalenia dalszego leczenia - czy będzie to wymagane w środowisku klinicznym czyli na oddziale aż po rozwiązanie czy też wystarczy w trybie ambulatoryjnym...i tu wspaniała wiadomość - wyniki wzorowe, wystarczy prowadzić ciąże ambulatoryjnie kontrolując ją poza środowiskiem klinicznym ツ
Pozostało już tylko zrobienie rutynowego badania USG i tu kończy się trwająca od dwóch miesięcy idylla...nie wykryto akcji serca, fasolka nie pulsowała jak podczas wcześniejszych badań...lekarz sam nie dowierzał szukając z uporem maniaka akcji serduszka, jednak mimo usilnych prób...bez rezultatu opuścił wzrok oznajmiając coś co po długie lata będzie obij…