Przejdź do głównej zawartości

Marz i wierz w spełnienie !


Siema!

Dziś post nietypowo bo pisany w poniedziałkowy wieczór, a patrząc po godzinie to już nawet noc - to wszystko w związku z tym, że ostatni weekend był dla nas wyjątkowy z jednego, bardzo ważnego powodu - spełniania marzenia ツ
Gdy chorujesz marzenia nabierają innego wymiaru i skali - kiedyś marzyliśmy o czymś zupełnie innym, teraz często marzenia zbiegają się do rzeczy pierwszych, ale...nie o tym, nie o tym, to temat na inny wpis ツ
Dla Martyny niezwykłą wartość ma rodzina w której to babcia odgrywa wręcz kluczową rolę. 
Babcia Krysia bo tak ma na imię babcia Tyny jest jej bardzo bliska, aż do tego stopnia, że decyzja o wyprowadzce Tyny z rodzinnego miasta była długo blokowana przez fakt rozłąki z babcią którego nie chciała, ale, że życie ułożyło się jak ułożyło to musieliśmy na stałe zmienić miejsce zamieszkania.
Nie zmieniło się jednak jedno - więź pomiędzy małą Tynką będącej dla babci po dziś dzień "Słoninką", a Babcią, która odegrała tak ważną rolę w życiu Martyny.
Jak we wstępie wspomniano będzie to wpis o marzeniach, a jak one łączą się z Babcią?
Otóż tak, że pomimo upływu lat Babcia po dziś dzień nie porzuciła marzeń, a jednym z nich było...uwaga...pooglądanie meczu siatkarskiego na żywo.
Jako zapalona miłośniczka tego sportu oglądała dotychczas zmagania siatkarzy za szklanym ekranem, ale my chcieliśmy to zmienić.
W związku z organizacją w Krakowie Memoriału im. Huberta Wagnera uznaliśmy, że jest to najlepsza okazja do spełnienia marzenia Babci, która doskonale pamięta sylwetkę tego wspaniałego siatkarza i trenera jeszcze z czasów gdy szalał na boisku najpierw w roli siatkarza, a później w roku "Kata" w polu trenerskim.
Zakupiliśmy bilety już dawno dawno temu jeszcze w przedsprzedaży kiedy to były tańsze i przede wszystkim dostępne gdyż tego dnia hala wypełniła się po brzegi fanami siatkówki. 
Na tydzień przed meczem zadzwoniliśmy do Babci by porozmawiać o rozgrywanych meczach towarzyskich kadry w której tego dnia debiutował Wilfredo Leon, o formie kadry przed zbliżającymi się kwalifikacjami olimpijskimi by na końcu rozmowy powiedzieć by nic sobie nie planowała na następną sobotę gdyż obejrzy tych chłopaków na żywo podczas Memoriału H.W.
Radość jaką obdarzyła nas przez telefon mało nie rozniosła mojego telefonu choć ta poprzedzona była chwilą zastanowienia "CZEKAJ CZEKAJ ALE JAK?!".
W dniu wydarzenia pojechaliśmy z rana do Lubaczowa skąd odbieraliśmy Bohaterkę tego wpisu wprost na halę Tauron Areny w której rozgrywany był turniej - już pierwsze wrażenie hali zrobiło na Babci piorunujące wrażenie, a była dopiero godzina 11:30 czyli 3,5 godziny do meczu Polaków, który poprzedzało spotkanie Serbów z utytułowanymi Brazylijczykami.
Na wybuch emocji nie trzeba było długo czekać gdyż samo spotkanie Canarinhos było dla Babci dużym przeżyciem i świetnym supportem przed meczem Polaków podczas którego Babcia mało nie posiadała się ze szczęścia - gładkie zwycięstwo 3:0 po bajecznie finezyjnej grze sprawiło, że jak to później blisko 80 letnia Babcia stwierdziła odmłodziło Ją o 10 lat  ツツツ

O emocjach długo by tu pisać bo tych nie było końca i to dosłownie, a najlepsze miało przyjść jak się później okazało na końcu i to...całkiem  z przypadku...?
Po zakończeniu meczu Polaków tłum 15 tysięcy kibiców, którzy szczelnie wypełnili halę ruszył do wyjść - my w związku z ograniczeniami motorycznymi babci jak i Tyny udaliśmy się windy wciskając "-1-parking" nie zwracając specjalnej uwagi na dalsze oznaczenia.
Wylądowaliśmy zatem na parkingu, który jak się później okazał był...parkingiem dla VIPów gdzie jedynie sztaby szkoleniowe, dziennikarze stacji sportowych jak i sami siatkarze mieli wstęp...chyba się już domyślacie - całkowicie znikąd znaleźliśmy się w samym centrum siatkarskiego świata gdzie Babcia otrzymała meeeeeeeega porcję wrażeń mogąc spotkać się oko w oko z Jej idolami! Nowakowski, Kubiak, Drzyzga, Kłos czy inni zawodnicy na wyciągnięcie ręki...szał!

Po wykonaniu kilku pamiątkowych zdjęć opuściliśmy tą strefę udając się do samochodu oddalając się z miejsca wydarzenia...ツ
 Emocji jak na jeden dzień było co nie miara i jak to określiła nasza Gwiazda tego dnia nie zapomni go do końca życia ツ
Mega, mega, mega uczucie gdy możesz spełnić komuś jego marzenie, polecamy wszystkim!
Wpis długi, ale wierze, że jeśli czytasz go do tego momentu to między słowami zrozumiesz jego przekaz - nie przestawaj marzyć NAWET jeśli spełnienie Twoich marzeń ma trwać długie lata!
A czy Ty masz jakieś marzenia lub spełniłaś/spełniłeś takowe kogoś Ci bliskiego ?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cuda się zdarzają 👶 !!!

Siema! Święta, czas rodzinnych spotkań, życzeń i magicznej atmosfery w tym roku jest dla nas czasem jeszcze bardziej wyjątkowym... Od początku choroby lekarze mając do czynienia z młodą parą podkreślali na każdym możliwym momencie, że ciąża przy takim spustoszeniu organizmu i tak zaawansowanej chorobie jest rzeczą niemożliwą, że niestety, ale coś co jest największym marzeniem Tyny czyli rodzicielstwo się nie spełni, a daleko idące marzenia o dzieciach zostaną jedynie w sferze marzeń...badania prowadzone w kierunku tak tocznia jak i zespołu antyfosfolipidowego nie dawały też w sumie większych nadziei, a jednak...ten świąteczny, magiczny czas zaowocował i u nas - więc oficjalnie mogę powiedzieć - T Y N A  J E S T  W  C I Ą Ż Y !!!
Po tych słowach cokolwiek bym napisał okaże się banałem, będzie zbędne, ale pamiętajcie - NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJCIE, nawet gdy droga do realizacji marzeń jest bardzo daleka i kręta to pamiętajcie, że co by się nie działo - nie poddawajcie się i bądźcie silni..…

Choroba a wygląd...

Siema!
Ostatnio wrzuciłem na fanpage zdjęcie Martyny na którym widać było jak mocno przybrała na wadze przez sterydy w pierwszych miesiącach stosowania, w momentach gdy dawka na porządku dziennym wynosiła 80-100 mg (teraz ich dawka waha się w granicach 8-10 mg)... Zdjęcie z pewnością wielu z Was wprawiło w osłupienie i własnie dlatego chciałbym teraz w tym poście pochylić się nad tym aspektem. Cóż - toczeń sam w sobie z pewnością zmienia wygląd kobiety - zmiany skórne są na tyle wyraźne, że motyl motyla praktycznie zawsze pozna (charakterystyczny rumień na twarzy przypominający motyla). Jednak u Tyny zmiana w wyglądzie na początku nie była wywołana zmianami skórnymi, a konsekwencją przyjmowania olbrzymich dawek sterydów.  W ciągu zaledwie niespełna miesiąca przytyła ponad 15 kilogramów przez co nie czuła się najlepiej, nie tylko przez wygląd, ale i fizycznie gdy przyszło nosić o kilkanaście kilogramów więcej w momencie gdy organizm jest osłabiony... Poniżej prezentuje zdjęcie jak Mart…

Niestety...

Siema...
Od dwóch dni zabieram się do napisania tego posta, niestety co chciałem się "spiąć" i napisać nie udało się, wyłączałem kartę z nowym postem...dziś jednak usiadłem, zebrałem myśli i piszę...
Tydzień temu mieliśmy wizytę u prowadzącego ciąże ginekologa na którą mieliśmy się zgłosić z pełną historią badań wykonanych między wizytami celem ustalenia dalszego leczenia - czy będzie to wymagane w środowisku klinicznym czyli na oddziale aż po rozwiązanie czy też wystarczy w trybie ambulatoryjnym...i tu wspaniała wiadomość - wyniki wzorowe, wystarczy prowadzić ciąże ambulatoryjnie kontrolując ją poza środowiskiem klinicznym ツ
Pozostało już tylko zrobienie rutynowego badania USG i tu kończy się trwająca od dwóch miesięcy idylla...nie wykryto akcji serca, fasolka nie pulsowała jak podczas wcześniejszych badań...lekarz sam nie dowierzał szukając z uporem maniaka akcji serduszka, jednak mimo usilnych prób...bez rezultatu opuścił wzrok oznajmiając coś co po długie lata będzie obij…