Przejdź do głównej zawartości

Posty

Urlop w gabinetach, odpoczynek dla Tyny!

Siema! Jak Wam mijają wakacje? Przed w trakcie czy po urlopie ? Rehabilitanci Tyny w poprzedniego tygodnia są na urlopie więc i ta ma przerwę od rehabilitacji, której potrzebowała ostatnio - ręka już była wyraźnie zmęczona ćwiczeniami za wszelką cenę i jakby czuła, że wkrótce rehabilitanci pojadą na wakacje to i jej się należy 🤔 Na załączonym poniżej filmie widać np. problemy z wyprostowaniem ręki przez brak możliwości skontrolowania ręki co na końcu aż sfrustrowało Martynę...😤 Pierwsze dni wolnego spędziliśmy razem w Radymnie i Lubaczowie na spotkaniach z rodziną i znajomymi nadrabiając spore zaległości po czym ja wróciłem do pracy w Krakowie, a Tyna została z babcią z którą jak wiecie jest bardzo mocno zżyta. Umówiliśmy się z babcią, że nie odbieram Martyny zanim ta nie przytyje u niej co najmniej 3 kilogramy, ale chyba wszystko na to wskazuje, że się nie doczekam bo waga jak zaczarowana stoi w miejscu mimo miliona posiłków babci Krysi 😒 Tak więc nabieramy s...

Nadzieja - nigdy jej nie trać!

Siema! Nadzieja - to jedna z mocy jakie siedzą w człowieku, którą poznałem w momencie gdy Martyna zachorowała. Pamiętam, jak lekarze mówili mi, że Martyna nigdy już nie będzie samodzielna, a na moje pytanie czy będzie chodzić żartowali w bardzo ironiczny sposób czy też inni odpowiadali wymijająco.... Jak wiecie miałem swojego Nauczyciela nadziei i dzięki temu byłem pełny wiary, że będzie dobrze...(Kuba - pamiętamy! Za dwa dni druga rocznica gdy śpiewasz dla Boga tam na górze, biorę wolne na ten okres i widzimy się w Radymnie!) Sporo osób powtarzało jak mantrę "będzie dobrze" na co jedynie mogłem odpowiedzieć "wiem..". Pamiętam moment gdy Tyna "wracała do siebie", a ja starałem się za wszelką cenę nie zdradzić jej tego, że jest źle i lekarze nie widzą perspektyw na lepsze jutro - wciskałem tak zwany "kit", że wszystko jest w porządku i to było tylko takie chwilowe gorsze samopoczucie, że zaraz wyjdziemy z tego szpitala i to o własnych siłach...

Lato, lato w pełni...

Siema! Dawno tu nic nie pisałem, ale po powrocie z wyjazdu trzeba było na dobre wrócić do pracy i znów się wdrożyć, a także odwiedzić dodatkowo jeszcze lekarza, ale spokojnie - wszystko w jak najlepszym porządku ツ W dalszym ciągu walczymy o wagę prowadząc notatki z kalorii wciąganych dziennie, zmieniliśmy leki - zobaczymy co te wszystkie zmiany przyniosą, ale na to potrzeba czasu ツ To co najbardziej męczy w tym momencie to upały, Tyna nie czuje się najlepiej gdy temperatury sięgają ponad 30 stopni Celsjusza, do tego stopnia, że w tym tygodniu najprawdopodobniej odpuści sobie wyjazdy na rehabilitacje i pozostanie w domu gdzie oczywiście też będzie ćwiczyć...ツ Miesiąc sierpień to też czas urlopów przez co Tyna też przećwiczy mniej godzin w gabinetach ponieważ jej rehabilitanci wyjeżdżają na wakacje, może i my ten czas wykorzystamy na jakiś mały wyjazd? Macie jakieś pomysły na krótki wypad gdzie jeszcze nie byliśmy ツ? Nie samą rehabilitacją przecież człowiek żyje...ツ A tymczasem po...

Z Krakowa do Lublina przez Szczecin i Suwałki...ツ

Siema! Misja trzecia rocznica zakończona powodzeniem i to jakim!  Jak wiecie z poprzedniego wpisu w tym roku "świętowaliśmy" w taki sposób w jaki najbardziej lubimy czyli aktywnie, spontanicznie, turystycznie ツ Podróż już na starcie zaczęła się wesoło - Cytryna została wezwana w trybie przyśpieszonym na serwis, a ja musiałem na szybko przesiąść się w inne auto, które dzięki pomocy Agaty z  wypożyczalni samochodów Odkryj-Auto  szybko udało się przystosować do podróży i tak oto w podróż zamiast Cytryny wyruszył Fox - taki oto pseudonim otrzymał na czas operacji nowy samochód ツ Mimo opóźnień wyruszyliśmy jeszcze 02.07 w podróż, której pierwszym przystankiem była Bielsko-Biała po czym uderzyliśmy do Wrocławia i stamtąd w kierunku Sudetów gdzie późna noc spotkała nas w Karpaczu i tu już pierwszy wniosek - musimy tu wrócić na dłużej, bardzo ładne są te okolice i polecam, później już tylko jeden region zrobił na nas takie wrażenie jak okolice góry Śnieżki. Nocl...

02.07.2017 - czyli podróż w nieznane ツ

Siema! Już jutro ten dzień, pamiętny drugi dzień lipca, który raz na zawsze zmienił nasze życie... Jak wiecie ten dzień zawsze "celebrujemy" w wyjątkowy dla siebie sposób...pierwsza rocznica to wypuszczenie tego bloga na światło dzienne, druga rocznica to zdobycie górskiego szczytu, teraz czas na trzecią...a w trzecią zrobimy to co zawsze nam się marzyło, ale nigdy nie było na to czasu ani możliwości...teraz dzięki uprzejmości wypożyczalni samochodów  Odkryj-Auto  jest taka możliwość, za co bardzo dziękujemy już na wstępie ❗ A teraz do rzeczy... Jak wiecie uwielbiamy podróżować, uwielbiamy zwiedzać miejsca w których nie byliśmy kolekcjonując wspomnienia korzystając ze sprawności, którą Tyna według rokowań miała stracić stąd też w tym roku punkt 2.07 jak co roku ruszamy by zaznaczyć ten dzień...w tym roku ruszamy w trasę... Jaki jest plan trasy? Otóż jedyny plan na trasę to brak planu - wyjeżdżamy skoro świt w kierunku Śląska i stamtąd już gdzie nas samochód, fan...

Po Madrycie czas na...tycie!

Siema! Po powrocie z odpoczynku trzeba było wrócić do normalnego życia, czyli kolejnych kontroli u lekarzy i kontynuacji rehabiliacji - pierwsze kroki skierowaliśmy do gastroenterologa bo znów zaczynamy drążyć temat wagi Tyny...nie wiem ilu z Was zauważyło, że Martyna w dalszym ciągu traci na wadze...obecnie waga spadła do 43 kg co już bije na alarm... To nie tylko waga, to utrata masy mięśniowej - a co za tym idzie ma coraz mniej siły do rzeczy, które mogą wymagać od niej większego nakładu sił...spacery się skracają, a i chód staje się mniej płynny. Chcielibyśmy jakoś przypieczętować tego 2 lipca, ale ostatnio forma Tyny nie jest najlepsza więc ciężko będzie spiąć się na większy wysiłek - zobaczymy co przyniesie kolejny tydzień... W pierwszym tygodniu lipca jedziemy do kliniki w Lublinie - zobaczymy co tam lekarze powiedzą na tą utratę wagi, na zaburzenia ciśnienia krwi i problemy z uregulowaniem tętna. Wiem, że wielu jest tu czytelników systematycznie odwiedzającyc...

Życie jak w Madrycie...☀

Siema! Zastanawialiście się kiedyś nad tym skąd wzięło się popularne "Życie jak w Madrycie" - fakt, pewnie się rymowało, ale czy tylko? Dzięki miłemu zaskoczeniu i gościnności mojej kuzynki, która przed dziesięcioma laty wyjechała do Madrytu mieliśmy okazję się o tym przekonać na własnej skórze ツ Ale dobra, dobra, od początku... ツ Pierwszy tydzień czerwca tego roku spędziliśmy na obrzeżach Madrytu gdzie mogliśmy zaznać tego "Madryckiego" życia i teraz już doskonale wiemy jak to wygląda i skąd wzięło się to przysłowie i uwierzcie nie jest to tylko spowodowane tym by się rymowało ツ Madryt jest naprawdę wyjątkowy - szybki, pędzący za dnia, zaś wieczorami klimatyczny i romantyczny... ツ Madrytczycy żyją nocą, z domów wychodzą dopiero po 22:00 beztrosko spacerując lub siedząc w przydrożnych barach gdzie z pełną kulturą delektują się winami - co mi się bardzo podobało to starsi ludzie cieszący się życiem na zasłużonej emeryturze - dancingi, spacery, uściski i...