Przejdź do głównej zawartości

Posty

Non omnis moriar Jakub!

 Sieeema! Długo mnie tu nie było, mam nadzieję, że jak dobrniecie do ostatniej kropki w tym poście to będziecie już wiedzieć dlaczego tak długo przyszło Wam czekać na ten wpis. Zazwyczaj jak wiecie piszę w niedziele spędzając wieczór przy komputerze, dziś jest jednak jest dzień wyjątkowy, 15 sierpnia, piąta rocznica śmierci Jakuba Kryczyńskiego o którym wspomnienie każdego roku tego dnia przewija się w naszych głowach jeszcze bardziej. Wspomnienie człowieka pełnego wartości, woli walki, charakteru i olbrzymiej porcji dobrego humoru - ta mieszanka pozwala nam mówić o Nim jako o "Człowieku Orkiestrze" przez duże "C" i "O"! Mówiłem o tym już wielokrotnie, ale dlaczego znów o tym piszę po raz kolejny o tych wartościach po raz kolejny rok w rok? Otóż dlatego, że mam cichą nadzieję, ale i wsparcie tam na górze, że nas syn będzie mieć również takie cechy i przekonamy się o tym już niedługo bo...Tyna jest w ciąży 👶! W kalendarzu wybił już 6 miesiąc, ale czekaliśm...

Szósta rocznica czyli największy spontan ever... ツ

Sieeeeeeeema! Za nami kolejna rocznica na której świętowanie wpadliśmy dosłownie w jej przeddzień i chyba to było coś najbardziej szalonego co zrobiliśmy w tym wyjątkowym dla nas okresie ツ Oczywiście wypuszczenie pierwszego wpisu na tym blogu przez totalnego amatora (co się po dziś dzień nie zmieniło), zdobycie szczytu w drugą czy też objechanie Polski dookoła autem też było czymś "odstrzelonym", ale...zrobienie autem 3100 km w 4 dni na południe Europy jest chyba tym numerem jeden jeśli chodzi o spontaniczność ツ Ale po kolei, na spokojnie bo jest co opisywać, a i zdjęcia będą ツ Jak wielu z Was może wiedzieć pracuje w Krakowie przy lotnisku Balice w firmie wypożyczającej samochody - praca dla mnie interesującego się motoryzacją bardzo fajna, ciekawa i co było dla mnie najważniejsze po przesiedzeniu lat w biurze sklepu nie monotonna. Teraz siedzę w dalszym ciągu za biurkiem jednak dynamika tej branży wykręcona jest do granic niemożliwości co jest...bardzo fajne, ...

Już wkrótce 6 lat...szczęśliwa szóstka ?

Siema! kończy się czerwiec, wkrótce mrożący jak co roku krew w żyłach lipiec, którego drugi dzień rozpoczął przed sześcioma laty zmienił Tynę na TynęTRU, nie zmienia się jednak jedno - to dalej ta sama Wojowniczka przez duże "W"  ツ Jak wiecie z lat poprzednich ten 2 lipiec jest dla nas dniem wyjątkowym i chcieliśmy zawsze w jakiś sposób zapamiętać ten dzień w roku w sposób wyjątkowy - niestety obecna sytuacja epidemiczna i stan Martyny średnio nam pozwala na wszelką brawurę jednak wierze, że uda się nam zapamiętać ten dzień równie wyjątkowo jak wszystkie poprzednie w których to zwiedziliśmy całą Polskę, zdobyliśmy szczyt górski czy odwiedziliśmy miejsce w którym tak naprawdę wszystko się zaczęło - o wszystkich rocznicach przeczytacie w lipcowych postach lat ubiegłych, a tymczasem prosimy Was o pomoc w znalezieniu pomysłu na tą szóstą rocznicę - macie jakieś propozycje ツ ? Dajcie znać w wiadomościach i komentarzach - wybierzemy najlepszy z pomysłów ツ

Powrót do Krakowa ツ Pandemio, giń!

Sieeeeeema! Witamy spod Wawelu - wróciliśmy do Krakowa po blisko trzech miesiącach w rodzinnych stronach - wszystko zaczyna powoli wracać do normy, od najbliższego wtorku przywracane są do Polski połączenia międzynarodowe w związku z otwarciem granic więc i zawodowo wracam do życia gdyż jak możecie niektórzy wiedzieć pracuje przy lotnisku Balice przez co ostatnie miesiące były dość stresujące...ツ W końcu też możemy normalnie udać się na badania, wizyty, już w dniu jutrzejszym jedziemy z rana sprawdzić co tam w Tynie słychać, jak wyniki oraz do kontroli immunologicznej. Póki co odpuścimy jednak rehabilitację ambulatoryjną, skupimy się w dalszym ciągu na pandemicznej formie rehabilitacji czyli tej prowadzonej w domowym zaciszu ツ Mam nadzieję, że i Wy przetrwaliście jakoś ten trudny dla wszystkich czas, oczywiście dalej nie zapominamy o podwyższonym zagrożeniu dla osób z chorobami współistniejącymi (w ogóle to ten zwrot za każdym razem przyprawia nas o dreszcze!) dlatego i Was...

Jest decyzja z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych!

Siema! Jest! Jest! Jest decyzja! Po ponad półrocznym oczekiwaniu, a dokładnie to po 7 miesiącach, dwóch komisjach, odsyłaniu papierów z zakładu do zakładu ZUS określił się ws. przyznania kontynuacji renty dla Tyny. Zanim dojdziemy do finału przypomnę pokrótce jak to wyglądało. Pierwsza komisja - decyzja pozytywna, do 30 dni ma przyjść oficjalne pismo do z ZUSu, przychodzi jednak odmowa gdyż podczas przekazywania informacji ktoś podważył słuszność decyzji lekarza orzecznika zatem poinformowano nas o oczekiwaniu na wezwanie na kolejną komisję - ta odbywa się po kolejnych tygodniach oczekiwania, a o decyzji jak wcześniej mamy zostać poinformowani drogą pocztową i tu w ostatnim ustawowym tygodniu oczekiwania przychodzi informacja, że w suuuumie to oni nie wiedzą co to zrobić więc prześlą całą zebraną dokumentację do Warszawy, która odniesie się do decyzji zaocznie, a nam kazano uzbroić się w cierpliwość. Kolejne pismo miało rozwiać już wszelkie wątpliwości i rozwiało na pewno jedn...

Wolność! Pierwszy spacer!

Siema! Kwarantanna narodowa powoli zaczyna dobiegać ku końćowi, obostrzenia wydają się być co raz łagodniejsze odważyliśmy się zatem na pierwsze wspólne opuszczenie domu - tak na dobrą sprawę było to pierwszy taki wspólny spacer od yyy...lutego? Sam już nie pamiętam, ale z tego co dobrze kojarzę to od początku marca Tyna już siedziała zamknięta w izolacji, a i wcześniej pogoda nie zachęcała do spacerów szczególnie osoby z niedowładem, który powoduje sztywność kończyny dolnej już poniżej temperatury 10*C. Poprzednie wyjścia były związane wyłącznie z wizytą u lekarza oraz badaniami laboratoryjnymi - nawet nie wiecie jaka radość była w Tynie gdy ta mogła pierwszy raz wyjść tak bez kojarzenia spaceru z białym fartuchem ツ Pewnie zastanawiacie się gdzie odbył się ten pierwszy spacer i dlaczego właśnie o nim chciałem napisać więc już wyjaśniam co w nim było takiego wyjątkowego, otóż...wróciliśmy wspólnie do miejsca w którym Martyna powiedziała swoje "TAK" na widok wyciągn...

Chorowanie w czasach zarazy...

Siema! Ho ho, kopę lat chciałoby się powiedzieć - dawno coś tu pisałem i tak naprawdę nie mam na to specjalnego wytłumaczenia - świat się zatrzymał, a razem z nim my - niemalże wszystkie zaplanowane wizyty lekarskie zostały odwołane, a jedyny kontakt jaki mamy z lekarzami to ten on-line tudzież telefoniczny...no, jest jeden mały wyjątek lekarski, ale o tym opowiem w swoim czasie... Od poprzedniego posta za wiele się nie zmieniło - totalna izolacja, a tylko miejsce jej odbywania się zmieniło, wróciliśmy do mojego domu rodzinnego gdyż i ja w miejscu pracy na obecną chwilę nie mam czego szukać, a pracę mogę wykonywać zdalnie. Wróciliśmy do Radymna, tu jakby nie było jest troszkę więcej "wybiegu" niż w naszym 19 metrowym, wyposażonym w jedno okno mieszkaniu w Krakowie. Grzecznie słuchamy się zaleceń w okresie pandemii - nie wychodzimy w domu, a jak już trzeba to wyłącznie robię to ja jeżdżąc na duuuże zakupy raz w tygodniu, które w zupełności nam wystarczają na ten cza...