Przejdź do głównej zawartości

Posty

Po Madrycie czas na...tycie!

Siema! Po powrocie z odpoczynku trzeba było wrócić do normalnego życia, czyli kolejnych kontroli u lekarzy i kontynuacji rehabiliacji - pierwsze kroki skierowaliśmy do gastroenterologa bo znów zaczynamy drążyć temat wagi Tyny...nie wiem ilu z Was zauważyło, że Martyna w dalszym ciągu traci na wadze...obecnie waga spadła do 43 kg co już bije na alarm... To nie tylko waga, to utrata masy mięśniowej - a co za tym idzie ma coraz mniej siły do rzeczy, które mogą wymagać od niej większego nakładu sił...spacery się skracają, a i chód staje się mniej płynny. Chcielibyśmy jakoś przypieczętować tego 2 lipca, ale ostatnio forma Tyny nie jest najlepsza więc ciężko będzie spiąć się na większy wysiłek - zobaczymy co przyniesie kolejny tydzień... W pierwszym tygodniu lipca jedziemy do kliniki w Lublinie - zobaczymy co tam lekarze powiedzą na tą utratę wagi, na zaburzenia ciśnienia krwi i problemy z uregulowaniem tętna. Wiem, że wielu jest tu czytelników systematycznie odwiedzającyc...

Życie jak w Madrycie...☀

Siema! Zastanawialiście się kiedyś nad tym skąd wzięło się popularne "Życie jak w Madrycie" - fakt, pewnie się rymowało, ale czy tylko? Dzięki miłemu zaskoczeniu i gościnności mojej kuzynki, która przed dziesięcioma laty wyjechała do Madrytu mieliśmy okazję się o tym przekonać na własnej skórze ツ Ale dobra, dobra, od początku... ツ Pierwszy tydzień czerwca tego roku spędziliśmy na obrzeżach Madrytu gdzie mogliśmy zaznać tego "Madryckiego" życia i teraz już doskonale wiemy jak to wygląda i skąd wzięło się to przysłowie i uwierzcie nie jest to tylko spowodowane tym by się rymowało ツ Madryt jest naprawdę wyjątkowy - szybki, pędzący za dnia, zaś wieczorami klimatyczny i romantyczny... ツ Madrytczycy żyją nocą, z domów wychodzą dopiero po 22:00 beztrosko spacerując lub siedząc w przydrożnych barach gdzie z pełną kulturą delektują się winami - co mi się bardzo podobało to starsi ludzie cieszący się życiem na zasłużonej emeryturze - dancingi, spacery, uściski i...

A już wkrótce 3 lata...

Siemaaaa! No to mamy początek lata na całego - jedni się cieszą, inni chcieliby się cieszyć, pozostali psioczą już na upały - do której grupy należy Tyna? Otóż do tej drugiej - chciałaby się cieszyć w pełni tym słoneczkiem jednak w związku z toczniem musi z dystansem podchodzić do tego słońca i każdy kontakt mocno filtrować okularami, kapeluszem i przede wszystkim kremami o wysokim filtrze przeciwsłonecznym...ale taki problem to nie problem ツ Początek lata niesie za sobą też inne wspomnienia - wspomnienia lipca 2014 roku w którym zaczęła się cała historia Bohaterki tego bloga. Drugi dzień lipca już na zawsze zostanie dla nas dniem wyjątkowym - w pierwszą rocznicę spędzając godziny w szpitalu wypuściłem tego bloga na widok publiczny udostępniając pierwszy wpis, a w drugą rocznicę zaś zdobyliśmy górski szczyt w Jaworzynie Krynickiej by udowodnić tak sobie jak i innym, że MOŻNA zdobyć górski tysięcznik przed upływem dwóch lat od wyjścia ze śpiączki i totalnego paraliżu --> wię...

Historia Wojowniczki z Lubaczowa, czyli TynaTRU w "Pytaniu na śniadanie" 📺

Siema ! Kamera!? Akcja!! Heh...nie, to nie tak jak w filmach, ale bardzo podobnie 🎥 Jak już wiecie z poprzedniego wpisu, zostaliśmy zaproszeni do sobotniego wydania "Pytania na śniadanie" realizowanego na antenie TVP2. Oczywiście tradycji musiało stać się zadość i kolejny raz przed programem w którym miałem wziąć udział musiałem mieć dłuuuugi dzień poprzedzający co by nie być zbyt wypoczęty na stres, a ten był olbrzymi - jak pojechałem w piątek do pracy na 7 rano tak dzień zakończyłem o 2 w nocy w Warszawie gdzie zanim się położyliśmy spać to przyszedł czas na wspominki nadrabiając zaległości z Martyny koleżanką z czasów liceum - wiecie...10 lat zaległości w godzinkę to i tak zdecydowanie za mało 😅 Sabina - dziękujemy za ugoszczenie nas i podjęcie w środku nocy! Noc więc zleciała w mgnieniu oka po czym nastał świt i czas na wyprawę do TVP czyli sławną ul. Woronicza 17. W tym momencie zaczął się chyba największy stres na który wcześniej chyba nie było czasu - gm...

Zaproszenie do programu "Pytanie na śniadanie" 😲

Siema! Heh...ciekawe jak wiele osób czytających bloga zauważyła, że każdy wpis zaczyna się od tego magicznego i jakże nam bliskiego słowa "Siema", ciekawe jak wiele osób, które wątpiły w powodzenie bije się teraz w pierś widząc jak daleko można zajść ciężką pracą, a najciekawsze czy ktokolwiek spodziewałby się kiedykolwiek, że blog prowadzony przez osobę, która jako ostatnią książkę w życiu przeczytała "Dzieci z Bullerbyn" (i to z dużym supportem ze strony mamy) zatoczy tak szerokie kręgi swoim zasięgiem...tak dalekie, że nawet TVP zap rosi moją inspirację, a zarazem Bohaterkę bloga do programu "Pytanie na śniadanie" - obstawiam, nikt.  W życiu bym się nie spodziewał, że będę mógł obejrzeć ekran z drugiej strony podczas tworzenia telewizji śniadaniowej...szok, niedowierzanie, ale i olbrzymie wyróżnienie - dziękujemy! No więc cóż...nie pozostało już nic innego jak tylko zaprosić Was, Drodzy Czytelnicy na sobotnie wydanie "Pytania na śniadanie...

Znacznie niepełnosprawna.

Siema! W tym tygodniu, a dokładniej to 4 maja Tyna miała zgłosić się na komisję lekarską, która orzeknie czy jest ona niepełnosprawna czy tylko symuluje... Werdykt nikogo chyba nie zaskoczył gdyż przyznano jej znaczny stopień niepełnosprawności, jednak wcześniej użyte słowo "symuluje" nie było tu użyte przypadkowo. Siedząc w kolejce człowiek ma czas na dokładne przyglądniecie się oczekującym na swoją kolej petentów i uwierzcie mi - te komisje mimo wszystko mają sens bo pozwalają "wyłapać" tych tak zwanych symulantów. Przykład? Pewna starsza, ale pełna werwy Pani, która nie usiedziała na miejscu oczekując nerwowo na swoją kolej chodząca tylko tu na schody, tu z nogi na nogę, tam do dystrybutora z wodą w międzyczasie zrywając się ochoczo biegnąc w podskokach by przywitać zapewne dawno widzianą znajomą (tak można odebrać tą reakcję i ożywienie), generalnie kobieta była wszędzie, aż do pewnego momentu...momentu, gdy jej nazwisko było wyczytane przez lekarza o...

Bilans świąt i powrót na rehabilitacje ✊

Siema! Już na wstępie dziękujemy wszystkim za tą olbrzymią porcję życzeń - teraz po tych życzeniach to Tyna będzie zdrowa jak ryba - 100% życzeń zawierało życzenia zdrowia - to się musi udać! Po urodzinach uderzyliśmy na święta do domu, które w tym roku były wyjątkowo krótkie i równie wyjątkowo drogie dla nas - przyjechaliśmy dopiero w niedziele Wielkanocną do Radymna gdzie pierwsze śniadanie, drugie w Lubaczowie, trzecie w Oleszycach po czym powrót do Radymna i w poniedziałek do Krakowa - bilans świąt raczej na minus - w ciągu jednego dnia utłukłem mocno nogę, dostałem mandat, a na końcu rozbiłem telefon służbowy...tak, tak, to wszystko w jeden dzień 😨 Całe szczęście święta są tylko dwa razy do roku bo gdyby tak miało być częściej to ciemno to widzę 😀 Święta były też krótkie z tego względu na szybki powrót na rehabilitację Martyny - już we wtorek wróciła do gabinetów na dalszą terapie. Tyna już nie osiąga tak spektakularnych efektów jak wcześniej jeśli chodzi o ...