Przejdź do głównej zawartości

Posty

Goście, muzeum i Ewa Pirce - czyli weekend z goścmi w Krakowie.

Siema! Za nami intensywny weekend - może nawet zbyt intensywny ,ale po kolei...ツ W związku z odbywającymi się w Krakowie Międzynarodowymi Targami Książki odwiedził nas mol wraz z mężem, a moim szwagrem - mol bo tak można nazwać moją siostrę wchłaniającą książki niczym gąbka wodę. Pierwsze kroki po przyjeździe skierowaliśmy w nasze skromne progi skąd wyruszyliśmy w dalszą trasę zaczynając od Muzeum Lotnictwa. Samoloty, które akurat są pasją Szwagra w związku z wykonywaną pracą (Siły Powietrzne RP) zrobiły na nas jak zawsze duuże wrażenie potwierdziły, że warto tu wracać - zachęcamy wszystkich odwiedzających Kraków do zwiedzenia ww. muzeum - Kraków to nie tylko Wawel, Rynek i Kazimierz ツ Po odwiedzinach ww. muzeum uderzyliśmy w miejsce docelowe całej wycieczki, czyli na halę EXPO gdzie odbywały się Targi Książki - nie odwiedzilibyśmy zapewne tego miejsca gdyby pośród takich sław jak prof. Bralczyk, Martyna Wojciechowska, Wojciech Cejrowski czy też Jurek Owsiak (z którym mieliśmy ...

Wolność!

Siema! Ostatnie tygodnie w związku ze złamaniem wypełnione były wizytami u specjalistów, a dodatkowo do końca chcieliśmy zająć się oparzeniem stóp o którym mogliście przeczytać w relacji z wrześniowych wakacji. Na wizytę do Katowickiego naczyniowca wybraliśmy się w poniedziałek i na szczęście wszystko jest w porządku - na wskutek dużej ilości słońca spękały doszczętnie dziesiątki żyłek w stopach sprawiając, że od oparzenia prawa stopa Tyny nie jest w kolorze cielistym, a fioletowo-bordowa z akcentem na siny. Jak się okazało teraz jest to już tylko kwestia estetyki bo ta noga taka już będzie, ale co tam - estetyka nie jest tu najważniejsza jeśli chodzi o stopę, a z drugiej strony rzecz biorąc drugiej kobiety z taką stopą nie ma co sprawia Tynę jeszcze bardziej wyjątkową😎 Zdjęcia stóp pozwólcie, że Wam oszczędzę, ale za to zaprezentuje inne i tak oto...TAA DAAAM 📣 Kto ostatnio miał z nami styczność zapewne zauważył brakującego elementu - Tyna oswobodziła swoją lewą, ostatnią sprawn...

Nowa stara rzeczywistość...

Siema! Wiem, zdaje sobie z tego sprawę, że w ostatnim czasie niewiele tu pisze, ale UWAGA! tym razem mam usprawiedliwienie i to nie byle jakie ツ! W dniu wczorajszym minęło równe 3 tygodnie, czyli półmetek, od dnia gdy Tyna jest pozbawiona funkcji nie tylko jednej ręki, ale i drugiej mają do dyspozycji tylko dwie nie swoje ręce i to w określonych godzinach, czyli wtedy gdy ja jestem w domu ツ Wczoraj minęło 3 tygodnie od kiedy Tyna ma dotychczas zdrową rękę wyłączoną w związku ze złamaniem kości promieniowej - to nasz półmetek, dopiero za trzy kolejne tygodnie Tyna będzie mogła "luźno" puścić swoją lewą rękę.                              Oczywiście będzie to wymagało też mocnej rehabilitacji, ale już samo uwolnienie z uprzęży ortezy złamanej ręki będzie olbrzymią ulgą dla naszej Superbohaterki. Obecny stan rzeczy daje mi możliwość doskonałego przypomnienia sobie tego jak to było na początku historii M...

Historia jednego zdjęcia - czyli poparzenie, złamanie, gips i turystyka ツ

 Siema! Rozpoczynam wpis zdjęciem gdyż to wykonanie jego przysporzyło nam pełno stresów, pracy i zmartwień, a dlaczego? O tym dowiecie się z dalszej części wpisu...ツ Praca pracą, ale i odpocząć czasami trzeba, a że w związku z pracą lotnisko jest mi bliskie to na bieżąco śledzę ceny biletów wyłapując "perełki" czyli tanie podróżowanie za 100 zł  ツ Urlop wyszedł nagle, praktycznie na niespełna dwa tygodnie przed wyjazdem pojawiła się pula 8 tanich biletów, które w komplecie wykupiliśmy wraz ze znajomymi i tak oto paczką 8 osób wyruszyliśmy w podróż na wschodni brzeg Hiszpanii. Uwielbiamy ten kraj, ma w sobą tą moc, klimat, kuchnia, wszędobylska życzliwość ludzi i fantastyczne widoki, tak w kilku słowach można opisać ten kraj ツ Po przylocie okazało się, że całkowicie niepotrzebnie pakowaliśmy ze sobą spodnie czy też koszule - tu o tej porze roku temperatura nie schodzi w ciągu dnia poniżej +25 stopni C☀  Pierwsze dwa dni spędziliśmy na zwiedzaniu oraz plaż...

Znajdź prace którą lubisz, a już nigdy nie będziesz musiał pracować ✌

Siema! Jak wiecie mniej więcej przed rokiem zwolniłem się z poprzedniej pracy by w przeciągu tygodnia wyprowadzić się z Lubaczowa do Krakowa i być z Tyną zaczynając karierę zawodową całkowicie od nowa. Była to ciężka decyzja, ale dłuższą chwilę do niej dojrzewałem, praca przestała w najmniejszy sposób cieszyć, a może i wręcz odwrotnie - drażnić. Nie, nie ze względu na zajmowane stanowisko bo to akurat miałem najprawdopodobniej najluźniejsze z oferowanych przez pracodawce, najmniej ode mnie wymagające przez co od dłuższej chwili czułem stagnacje, nudę i rutynę co sprawiło, że wstawanie do pracy było jedynie przykrym obowiązkiem... Pamiętam strach przed tym co to będzie jak się zwolnię i w Krakowie sobie nie poradzę tylko dlatego, że chciałbym w końcu zacząć robić coś co lubię...a co jak nie wyjdzie i będziemy musieli żyć jedynie za rentę Martyny, a ja znów zacznę robić coś co muszę, a nie lubię jak było dotychczas? Po co mi tego jak tu mam spokój i stabilność...? Nie spałem spoko...

Urlop w gabinetach, odpoczynek dla Tyny!

Siema! Jak Wam mijają wakacje? Przed w trakcie czy po urlopie ? Rehabilitanci Tyny w poprzedniego tygodnia są na urlopie więc i ta ma przerwę od rehabilitacji, której potrzebowała ostatnio - ręka już była wyraźnie zmęczona ćwiczeniami za wszelką cenę i jakby czuła, że wkrótce rehabilitanci pojadą na wakacje to i jej się należy 🤔 Na załączonym poniżej filmie widać np. problemy z wyprostowaniem ręki przez brak możliwości skontrolowania ręki co na końcu aż sfrustrowało Martynę...😤 Pierwsze dni wolnego spędziliśmy razem w Radymnie i Lubaczowie na spotkaniach z rodziną i znajomymi nadrabiając spore zaległości po czym ja wróciłem do pracy w Krakowie, a Tyna została z babcią z którą jak wiecie jest bardzo mocno zżyta. Umówiliśmy się z babcią, że nie odbieram Martyny zanim ta nie przytyje u niej co najmniej 3 kilogramy, ale chyba wszystko na to wskazuje, że się nie doczekam bo waga jak zaczarowana stoi w miejscu mimo miliona posiłków babci Krysi 😒 Tak więc nabieramy s...

Nadzieja - nigdy jej nie trać!

Siema! Nadzieja - to jedna z mocy jakie siedzą w człowieku, którą poznałem w momencie gdy Martyna zachorowała. Pamiętam, jak lekarze mówili mi, że Martyna nigdy już nie będzie samodzielna, a na moje pytanie czy będzie chodzić żartowali w bardzo ironiczny sposób czy też inni odpowiadali wymijająco.... Jak wiecie miałem swojego Nauczyciela nadziei i dzięki temu byłem pełny wiary, że będzie dobrze...(Kuba - pamiętamy! Za dwa dni druga rocznica gdy śpiewasz dla Boga tam na górze, biorę wolne na ten okres i widzimy się w Radymnie!) Sporo osób powtarzało jak mantrę "będzie dobrze" na co jedynie mogłem odpowiedzieć "wiem..". Pamiętam moment gdy Tyna "wracała do siebie", a ja starałem się za wszelką cenę nie zdradzić jej tego, że jest źle i lekarze nie widzą perspektyw na lepsze jutro - wciskałem tak zwany "kit", że wszystko jest w porządku i to było tylko takie chwilowe gorsze samopoczucie, że zaraz wyjdziemy z tego szpitala i to o własnych siłach...