Przejdź do głównej zawartości

#2016 w życiu Tyny z TRU ❗️

Siema!
Przełom roku zawsze skłania nas do refleksji nad tym jaki był kończący się rok, a naszym zdaniem był to wspaniały by nie powiedzieć, że najlepszy rok w naszym życiu! Dlaczego? Dzięki WAM! Przez cały rok spotykaliśmy się z olbrzymią życzliwością z Waszej strony, bardzo nam pomagacie w walce z chorobą i własnymi słabościami...ツ
Zapraszam więc do podsumowania ubiegłego roku wypełnionego samymi pozytywnymi emocjami - oczywiście, negatywne wydarzenia poprzedniego roku nie zostały uwzględnione w podsumowaniu no bo i po co? Po co pielęgnować złe wspomnienia...ツ ?
Zaczynamy!

STYCZEŃ:

Wydarzenie charytatywne "TworzyMY dla Martyny" spotkało się z olbrzymim zainteresowaniem mieszkańców Lubaczowa jak również mediów co zaowocowało zaproszeniem do programu "Popołudnie z TVP 3 Rzeszów" - zapis z programu można obejrzeć poniżej :
  Frekwencja na wydarzeniu w murach Domu Kultury w Lubaczowie przerosła moje najśmielsze oczekiwania - sala wypełniona po brzegi, ludzie stojący na korytarzu i miła rodzinna atmosfera...ツ
Wydarzenie i historia Martyny poruszyła na tyle Lubaczów i chęć niesienia pomocy, że w niedługim czasie od zakończenia imprezy liceum którego uczennicą była Tyna zorganizowało akcję zwana "Wielką Wyżerką" polegającą na tym, że uczniowie-wolontariusze na przerwach sami przyrządzają kanapki, zaś cały dochód ze sprzedaży zostaje przekazany na fundację której podopieczną jest Martyna.

LUTY:
Kolejny zimowy miesiąc przebiegał już o wiele spokojniej, a punktem kulminacyjnym była wizyta kontrolna z kontrolą na radiologii pt. "Pokaż Kotku co masz w środku", a mianowicie co Ci leży na wątrobie...okazało się, że to niegroźny naczyniak co było naprawdę dobrą wiadomością i po tej wizycie kolejnymi wizytami były już tylko te jednodniowe - to duży postęp jeśli chodzi o leczenie ツ
MARZEC:
Trzeci miesiąc w roku Martyna mogła troszkę odpocząć od ćwiczeń dzięki świętom Wielkanocnym.
Pamiętacie o niespodziance utworzonej z kolażu zdjęć jaką zrobiłem dla Martyny przed przyjazdem do domu? Tak, to też było w tym...tfu! poprzednim roku ツ
Film z reakcją Tyny na niespodziankę znajdziecie klikając tutaj ➡️ Film



KWIECIEŃ:

Kolejny miesiąc to urodziny Martyny, powstanie Fanpage na Facebooku, ale przede wszystkim pamięć Polskiego Związku Warcabowego, którzy organizując Młodzieżowe Mistrzostwa Polski w pobliskim Horyńcu-Zdroju zorganizowali zbiórkę pieniędzy na leczenie swojej byłej reprezentantki - pamiętacie zdjęcie z Tynką  ?

Kwiecień to także ostatni miesiąc w którym składamy zeznania podatkowe za poprzedni rok więc to tu należy umieścić ponowne podziękowania za przekazanie 1% podatku na leczenie i rehabilitację Martyny! Dziękujemy z całego serca, środki w ten sposób przekazane już drugi rok z rzędu zapewniają Martynie możliwość ciągłej rehabilitacji, a w tym roku dwukrotnie pobiliśmy sumę zebraną w roku poprzednim! Dziękujemy !
Nie mogłaś, nie mogłeś w poprzednim roku przekazać swojego 1% podatku dla Tyny? Nie przejmuj się, w tym roku będziesz mógł to już zrobić - numer KRS, a także cel szczegółowy pozostają bez zmian 

MAJ:
Jak maj to oczywiście weekend, jak weekend to przygoda i tak oto odbyliśmy prawdopodobnie najlepszą wycieczkę samochodową ever wyruszając przed siebie bez celu zwiedzając bliskie okolice. Więcej o wycieczce, której limitem była noc przeczytacie klikając➡️ tutaj


Po odpoczynku przyszedł czas na wizycie w klinice, jednak była ona bardzo miła i krótka, pobyt jednodniowy, optymistyczne wyniki, nic tylko się cieszyć 

Maj to jednak nie tylko odpoczynek, ale i ciężka praca przed tym co miało się wydarzyć już na początku czerwca...

CZERWIEC:

Miesiąc - petarda! Dwie imprezy dla Martyny - pierwsza to koncert w Szkole Muzycznej w Lubaczowie co było dla nas bardzo miłą niespodzianką gdyż nie spodziewaliśmy się takiej inicjatywy z tej akurat jednostki - ani ja, ani Martyna nooo..nie jesteśmy utalentowani muzycznie i nic nie łaczyło nas ze Szkołą Muzyczną, a tu taka niespodzianka ツ
Noo...ale najlepsze miało być dopiero przed nami...
"Aktywnie dla Martyny" czyli duża impreza charytatywna, pierwsza taka pod chmurką odbyła się na terenie Orlika przy Szkole Podstawowej nr. 2 w Lubaczowie. Zgodnie z nazwą imprezy było bardzo aktywnie! Biegacze biegali, grafficiarze malowali, z dmuchawców dzieci do woli korzystały - dużo by o tym tu pisać, kto chciałby wspomnieć sobie tamto wydarzenie zapraszam ➡️ tutaj !



LIPIEC:
Ten miesiąc zawsze będzie dla nas wyjątkowy, a to dlatego, że 2 dnia miesiąca będziemy co rok obchodzić rocznicę zapadnięcia Martyny w śpiączkę mózgową, dnia, który zmienił całe nasze życie na nowo ustalając priorytety...
Chcieliśmy uczcić w jakiś sposób ten drugi dzień miesiąca udowadniając sobie a także innym, że MOŻNA, można w przeciągu dwóch lat zdobyć górski szczyt - nie jakiś imponujący, ale jest - 1114 m.n.p.m. Jaworzyna Krynicka!
Więcej o wyprawie można przeczytać ➡️ TUTAJ

SIERPIEŃ:
Drugi wakacyjny miesiąc nie obfitował w pozytywne uniesienia, ale myślę, że na przekroju roku był bardzo kluczowy. Martyna co raz bardziej zaczęła odczuwać mój brak w Krakowie - nie radziła sobie już momentami sama w dużym mieście gdzie ja byłem cały czas w Lubaczowie przyjeżdzając na wolne weekendy...trzeba było zdecydować czy kończymy rehabilitację w Krakowie i Tyna wraca do Lubaczowa, czy też ja zostawiam pracę i zaczynamy nowe życie w Krakowie...

WRZESIEŃ:

Dziewiąty miesiąc roku był zarazem ostatnim w którym pracowałem w Lubaczowie - niestety, taka rozłąka nie mogła trwać dłużej...z początkiem miesiąca obwieściłem w pracy informację o swoim odejściu z końcem miesiąca...A jak odchodzić to w dobrym stylu i tak oto zrobiliśmy oficjalne pożegnanie w lokalu 

PAŹDZIERNIK :

Kolejny miesiąc w którym zrobiło się dużo szumu wokół Martyny, a to wszystko za sprawą kolejnej akcji charytatywnej "PomalujMY Jej Świat" organizowanej w Radymnie czyli mojej rodzinnej miejscowości.

Nie spodziewaliśmy się, że spotkamy się z takim odzewem ze strony mediów! Wydarzenie odwiedziły wszystkie lokalne media, zaś informacja o wydarzeniu dotarła również do TVP INFO, która odwiedzając nas w domu nakręciła materiał o Martynie ➡️ więcej na temat materiału można znaleźć ➡️ TUTAJ 
Miesiąc zakończył się jeszcze udaną komisją lekarską i orzeczeniem lekarza ZUSu przyznającym rentę na trzy lata o czym też pisałem ➡️ TUTAJ

LISTOPAD :
W przedostatnim miesiącu roku powstało coś co napawa mnie olbrzymią dumą - zorganizowałem w bardzo krótkim czasie grupę ludzi, która zgodziła się nagrać po jednym zdaniu by pomóc Emilce z Oleszyc w walce z guzem mózgu...
Listopad to także ostatnia w tym roku wizyta w Lubelskiej klinice, która kolejny raz przyniosła same dobre wiadomości - kolejny raz widzimy się dopiero w marcu ツ
GRUDZIEŃ :
Przeprowadziliśmy się na "własną", oszałamiająco wielką 20metrową kawalerkę ciesząc się ciszą i spokojem samodzielnego mieszkania...ツ W połowie miesiąca odwiedziła nas gazeta "FAKT" chcąca zrobić krótki reportaż o Martynie i jej walce, o tym napiszę już wkrótce, a teraz dodam tylko efekt końcowy :
Sylwestra spędziliśmy w domu gdyż Martyna nie jest ostatnio w najlepszej formie, jest już lepiej niż przez święta, nawet zaczęła troszkę jeść "normalnych" rzeczy, jednak wierzymy, że to już bliżej jak dalej końca z tym złym samopoczuciem...
Jutro pójdziemy do dietetyka, zobaczymy co uda się wskórać...

Reasumując Moi Drodzy - bardzo Wam dziękujemy za to, że byliście z nami ten cały rok, to jak już wspomniałem na początku - dzięki Wam był bardzo udany rok! Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna za ciepłe słowo, miły gest oraz pomoc niesioną każdego dnia!
Życzymy Wam Zdrowego Nowego Roku ! ! ! 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Cuda się zdarzają 👶 !!!

Siema! Święta, czas rodzinnych spotkań, życzeń i magicznej atmosfery w tym roku jest dla nas czasem jeszcze bardziej wyjątkowym... Od początku choroby lekarze mając do czynienia z młodą parą podkreślali na każdym możliwym momencie, że ciąża przy takim spustoszeniu organizmu i tak zaawansowanej chorobie jest rzeczą niemożliwą, że niestety, ale coś co jest największym marzeniem Tyny czyli rodzicielstwo się nie spełni, a daleko idące marzenia o dzieciach zostaną jedynie w sferze marzeń...badania prowadzone w kierunku tak tocznia jak i zespołu antyfosfolipidowego nie dawały też w sumie większych nadziei, a jednak...ten świąteczny, magiczny czas zaowocował i u nas - więc oficjalnie mogę powiedzieć - T Y N A  J E S T  W  C I Ą Ż Y !!!
Po tych słowach cokolwiek bym napisał okaże się banałem, będzie zbędne, ale pamiętajcie - NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJCIE, nawet gdy droga do realizacji marzeń jest bardzo daleka i kręta to pamiętajcie, że co by się nie działo - nie poddawajcie się i bądźcie silni..…

Choroba a wygląd...

Siema!
Ostatnio wrzuciłem na fanpage zdjęcie Martyny na którym widać było jak mocno przybrała na wadze przez sterydy w pierwszych miesiącach stosowania, w momentach gdy dawka na porządku dziennym wynosiła 80-100 mg (teraz ich dawka waha się w granicach 8-10 mg)... Zdjęcie z pewnością wielu z Was wprawiło w osłupienie i własnie dlatego chciałbym teraz w tym poście pochylić się nad tym aspektem. Cóż - toczeń sam w sobie z pewnością zmienia wygląd kobiety - zmiany skórne są na tyle wyraźne, że motyl motyla praktycznie zawsze pozna (charakterystyczny rumień na twarzy przypominający motyla). Jednak u Tyny zmiana w wyglądzie na początku nie była wywołana zmianami skórnymi, a konsekwencją przyjmowania olbrzymich dawek sterydów.  W ciągu zaledwie niespełna miesiąca przytyła ponad 15 kilogramów przez co nie czuła się najlepiej, nie tylko przez wygląd, ale i fizycznie gdy przyszło nosić o kilkanaście kilogramów więcej w momencie gdy organizm jest osłabiony... Poniżej prezentuje zdjęcie jak Mart…

Niestety...

Siema...
Od dwóch dni zabieram się do napisania tego posta, niestety co chciałem się "spiąć" i napisać nie udało się, wyłączałem kartę z nowym postem...dziś jednak usiadłem, zebrałem myśli i piszę...
Tydzień temu mieliśmy wizytę u prowadzącego ciąże ginekologa na którą mieliśmy się zgłosić z pełną historią badań wykonanych między wizytami celem ustalenia dalszego leczenia - czy będzie to wymagane w środowisku klinicznym czyli na oddziale aż po rozwiązanie czy też wystarczy w trybie ambulatoryjnym...i tu wspaniała wiadomość - wyniki wzorowe, wystarczy prowadzić ciąże ambulatoryjnie kontrolując ją poza środowiskiem klinicznym ツ
Pozostało już tylko zrobienie rutynowego badania USG i tu kończy się trwająca od dwóch miesięcy idylla...nie wykryto akcji serca, fasolka nie pulsowała jak podczas wcześniejszych badań...lekarz sam nie dowierzał szukając z uporem maniaka akcji serduszka, jednak mimo usilnych prób...bez rezultatu opuścił wzrok oznajmiając coś co po długie lata będzie obij…